środa, 6 czerwca 2012

Magiczny Spodek

no to pora wrócić do rzeczywistości cudowny przedłużony weekend w Katowicach sie skończył,atmosfera jak zawsze nie do opisania...trzeba tam być żeby poczuć te ciarki...szczególnie na meczu Polska Brazylia (3:2);Dmega emocje a jaka radość....któtka fotorelacja.. Tego pana chyba nie trzeba przedstawiać...Murillo trochę jesteśmy rozmazani;( nie ma to jak "Polska 2014"hahha a już byłam na MŚ za dwa lata:P hehe kumpela nieźle uchwyciła reklamę na bilbordzie podpisali: Zibi na brzuszku a Łukasz na serduszku :P czyli Ziomal i ZB9:)jest jeszcze graf Grzegorza Kosoka no ale już na fotę się nie załapała koszuleczka.moja najcenniejsza teraz:) no i Grzegorz ach.... fajnie by było cofnąć ten cudowny czas:)

7 komentarzy:

  1. No, no, szczęściara tacy faceci ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozazdrościć :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. patrząc na pierwsze zdjęcie wnioskuję, że siedziałyśmy po dokładnie dwóch przeciwnych stronach hali, przynajmniej na niedzielnym meczu ;) jak widziałaś takie małe, żółte, biegające naokoło band reklamowych między meczami, to to byłam ja :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No niestety nie zaszczycił nas w Spodku Giba:( tez byłam bardzo zawiedziona bo już zaczęłam go rysować ale jak się dowiedziałam to odpuściłam:(może kiedyś skończę...Widziałam widziałam:Dna żółto zielono z flagą Brazyli:D w niedziele siedziałyśmy na F i wtedy Cie wypatrzyłam w B albo C nie pamiętam z siostrą chyba i mamą siedziałaś:)magicznie było w tą niedziele:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja siostra też była niepocieszona :( może przyjedzie na MŚ 2014 jako gość honorowy, kto wie... tak, w czerwonym C :D w dwa pierwsze dni lansiłam się na prasie, ale w niedzielę chciałam trochę pozdzierać gardło, bo tak przy stoliku to nie wypada. ale mimo mojego dopingu, przegrali...

      Usuń
  5. :)mam nadzieje bo już nie mogę sie doczekać MŚ 2014.zazdrościć że byłaś taaakkk blisko bo w prasie:) no przegrali ale walczyli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, ja też! zwłaszcza, że finał będzie w moim Spodku :D chociaż nie powiem, to gwizdanie, buczenie, wyzwiska, zwłaszcza pod koniec meczu i ogłuszający ryk trąbek, nie były miłe, zwłaszcza jak na "najlepszych kibiców na świecie"... rozumiem deprymowanie przeciwnika, normalna rzecz, ale taka ilość decybeli w zamkniętej hali to może przecież słuch uszkodzić :|
      wiesz, wszystko ma swoje wady i zalety... niby fajnie, że blisko, ale ani kibicować nie wolno, ani się drzeć, ani za bardzo bić brawo, bo "nie wypada" :| jak patrzałam na tych niektórych dziennikarzy, to mieli twarze tak bardzo bez wyrazu, jakby w ogóle ich te mecze nie obchodziły. niby "obiektywność, bezstronność i rzetelność", a nie emocje... no ale bez przesady. nie chciałabym doczekać dnia, żebym kiedyś poszła na mecz i miała równie obojętne nastawienie, jak oni. póki co mi to nie grozi, bo przy każdym meczu moich mam prawie zawał. nie wiem, jak przeżyję Olimpiadę, jak wczoraj moje krzyki słyszało chyba pół osiedla ;)
      a jak jeszcze przyjdzie pisać relację na żywo na hali, to w ogóle masakra. ja na szczęście od tego się zawsze wykręcam, bo bałabym się zwyczajnie o swojego laptopa, jedno uderzenie i mogłoby być po nim. dlatego w niedzielę poszłam do mamy i siostry i siedziałyśmy w trójkę na dwóch krzesełkach ;)
      walczyli, nie chcę usprawiedliwiać porażek brakami w składzie... ale naprawdę nie za wesoło ułożyło się to, że i braki mają i urazy u tych obecnych. nasi mogą sobie kombinować ze składem i eksperymentować, u Brazylów jest to wymuszone stanem zdrowia. martwi mnie, co z Gibą - niby pewniak na IO, zwłaszcza że kończy po nich karierę... ale jednak facet nie grał od pół roku w ogóle! a czasu do Londynu coraz mniej. szkoda by było, gdyby ominął go ostatni reprezentacyjny turniej w życiu - w dodatku nie byle jaki.

      Usuń